Wielkość A A A
Kontrast A A

O patronie

Andrzej Wajda

Urodził się 6 marca 1926 w Suwałkach, gdzie upłynęło jego dzieciństwo i wczesna młodość.

Lata wojny spędził w Radomiu, gdzie stacjonował jego ojciec Jakub Wajda, zawodowy oficer Wojska Polskiego. W Radomiu kilkunastoletni Andrzej uczęszczał na tajne komplety i krótko uczył się w prywatnej szkole malarskiej, pracując jednocześnie jako magazynier, tragarz, bednarz, ślusarz i kreślarz w biurze kolejowym.

Po wojnie studiował malarstwo na ASP w Krakowie (1946-50), a potem reżyserię w nowo utworzonej PWSF w Łodzi. Debiutował w kinie dwa lata później (1955) filmem „Pokolenie”, którym rozpoczął poszukiwanie sposobu realizowania jednego ze swoich najważniejszych wówczas celów artystycznych i etycznych - przemawiania w imieniu tych, którzy nie przeżyli II Wojny Światowej. Jego kolejne filmy „Kanał” i „Popiół i diament” sprawiły, że 32-letni wówczas twórca stał się jednym z najważniejszych reżyserów nowej generacji w Europie i zapoczątkowały nurt nazwany „polską szkołą filmową”, w którym podejmowano debatę nad polską narodową tradycją martyrologiczną i romantycznym heroizmem.

W ciągu ponad 60 lat wielopłaszczyznowej działalności twórczej, która objęła filmy fabularne, dokumentalne, realizacje dla telewizji, reżyserię teatralną, rysunek, malarstwo i scenopisarstwo, reżyser nakręcił ponad 40 pełnometrażowych filmów fabularnych. Wiele z nich stało się kamieniami milowymi polskiego i światowego kina. Ceniony przez międzynarodowe środowisko filmowe, nazywany był „piewcą trudnej polskiej historii, której umiał nadać uniwersalny wymiar”, „filmowym poetą straconych spraw”, „najważniejszym reżyserem filmowym w Polsce w okresie powojennym”, „kronikarzem swego kraju, instancją moralną, krytykiem społecznym z kamerą”, „jednym z wielkich reżyserów światowych, dzięki którym wiek XX stał się wielkim wiekiem kina”. Andrzej Wajda miał opinię reżysera, który swoimi filmami chciał interweniować w polską historię, zamieniając popiół, zgorzknienie i historyczną agonię w filmy, które lśniły jak diamenty, a także twórcy do końca zaangażowanego na rzecz wolności i demokracji w Polsce. 

Po ukończeniu łódzkiej Szkoły Filmowej Andrzej Wajda terminował u Aleksandra Forda pracując przy jego filmach „Młodość Chopina” i „Piątka z ulicy Barskiej”.

Swą zawodową karierę rozpoczynał w czasach filmowego socrealizmu, jednak przeciwstawiał tej poetyce przejmującą i skomplikowaną etycznie problematykę, jaką poruszał w pierwszych trzech zrealizowanych przez siebie filmach, które ułożyły się w trylogię ukazującą dramat młodych ludzi pokaleczonych przez wojnę i wtrąconych w nowy, dzielący ich ustrój i postawił przed nimi niechciane wyzwania, trudniejsze może jeszcze niż sama walka o przeżycie.

„Pokolenie”, „Kanał” oraz „Popiół i diament”, opisujące agonię oraz podziały wojennej i powojennej Polski, przyniosły Wajdzie międzynarodowe uznanie. Już w swoich pierwszych filmach reżyser dał się poznać jako autor wnikliwie obserwujący rzeczywistość i chwytający czas, jego paradoksy oraz wyzwania, twórca  bardzo wrażliwy na formę i symbolikę, budujący oryginalny filmowy styl pisma. Wajda powracał do tematyki wojennej, która ukształtowała losy jego pokolenia, jeszcze wielokrotnie: w „Lotnej”, „Samsonie”, „Krajobrazie po bitwie”, „Pierścionku z orłem w koronie”, „Wielkim tygodniu”, „Korczaku” i „Katyniu”. Ten ostatni był również powrotem do osobistej traumy, z którą Wajda zmagał się przez całe życie: w Katyniu został zamordowany ojciec reżysera Jakub. W swojej chęci opowiadania o minionych wydarzeniach, zachowania ich tragicznej pamięci i wydzierania z niebytu kolejnych niknących w nim postaci, Wajda, ze swoim imperatywem oddania sprawiedliwości zmarłym i znalezienia możliwości oddania im sprawiedliwości, mógłby przemawiać jednym głosem z Marią Janion, autorką „Do Europy tak, ale z naszymi umarłymi”.

Osobną kartę w twórczości Andrzeja Wajdy stanowią adaptacje literatury – wizyjne ekranizacje między innymi „Popiołów” Stefana Żeromskiego, „Brzeziny” i „Panien z Wilka” Jarosława Iwaszkiewicza, „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego, okrzyknięta arcydziełem światowego kina „Ziemia Obiecana” na podstawie powieści Stanisława Reymonta, niezapomniane: „Zemsta” według Fredry i „Pan Tadeusz” Mickiewicza oraz „Danton” wyreżyserowany we Francji i „Smuga cienia”. Biorąc na warsztat kanon klasycznej literatury reżyser przez cały czas trwania swojej kariery rysował Polskę w wyobraźni i zbiorowej tożsamości rodaków: jej podziały klasowe, jej archetypy i symbole, jej wciąż obecną, nasyconą narodowymi demonami przeszłość. W czasach nasilonej działalności cenzury teksty wybierane przez Wajdę pozwalały mu nie przestawać mówić o Polsce w sposób przenikliwy i krytyczny. Z każdej refleksji krytycznej wynikała jednak zachęta do pójścia w stronę przyszłości, za którą Polacy, łamiąc swój narodowy schemat, wezmą odpowiedzialność.  

Andrzej Wajda swoimi filmami towarzyszył zawsze najnowszej polskiej historii, co więcej, odegrały one w przemianach politycznych lat 70-tych i 80-tych istotną i aktywną rolę. „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza” i „Wałęsa: człowiek z nadziei”, zrealizowane, jak wspominał reżyser, częściowo „na zamówienie” biorących udział w solidarnościowym zrywie robotników, nazwane przez zachodnią prasę „Obywatelem Kane'em bloku wschodniego”, przedstawiały związki zawodowe jako ruch antypaństwowego oporu i romantycznego patriotyzmu. W „Bez znieczulenia” - jednym ze sztandarowych dzieł kina moralnego niepokoju, Wajda zwracał uwagę na zorganizowany mechanizm niszczenia nieprzeciętnych jednostek przez państwo. Temat ten powrócił w ostatnim dziele artysty, „Powidokach”, które stało się  pełnym niepokoju o dalszy los Polski testamentem reżysera.

Osobną kategorię w twórczości Wajdy były filmy osobiste, impresyjne, sklejone z okruchów genialnie podpatrzonej rzeczywistości, przeżytych emocji, z próby wyrażenia niewyrażalnego. Wajda, który swój język i wrażliwość filmową tkał z reminiscencji obejrzanych niegdyś obrazów, okruchów światła, nieoczywistych pejzaży i podsłuchanych dialogów oraz zaskakujących trafnością metafor, potrafił jak nikt opowiedzieć o procesie odchodzenia („Tatarak”), próbach oswojenia się z naglą nieobecnością i życiu, które w puste, niezapełnialne pozornie miejsce wlewa swoją treść („Wszystko na sprzedaż”). Jako dzieła oddające ducha przełomu obyczajowego i gorączkowego poszukiwania siebie w nowej rzeczywistości dały zapamiętać się również choćby takie filmy jak „Niewinni czarodzieje” czy „Polowanie na muchy”.          

W teatrze Andrzej Wajda dał się poznać jako wytrawny i uważny interpretator Dostojewskiego, Wyspiańskiego i Szekspira, a jego sceniczny dorobek obejmujący blisko 50 realizacji przeszedł do historii polskiego teatru.

Tworzył dla teatru często, między realizacją kolejnych filmów, a jego spotkania z aktorami na scenie owocowały dalszą współpracą, już na ekranie, choć bywało również odwrotnie. Jego pierwszą realizacją sceniczną, w której instynktownie postanowił wykorzystać talent Zbigniewa Cybulskiego, z którym chwilę wcześniej współpracował na planie „Popiołu i diamentu”, był „Kapelusz pełen deszczu” w Gdańskim Teatrze Wybrzeże w 1959 roku. Potem przyszły kolejne realizacje: „Hamlet” (czterokrotnie), „Wesele”, „Biesy”, „Sprawa Dantona”, „Nastasja Filipowna”, „Zbrodnia i kara”, „Dybuk”, „Makbet” (dwukrotnie). Powroty do tych samych dzieł nie były powtórzeniem niegdysiejszych inscenizacji, ale ich kolejną sceniczną lekturą, zależną od ludzi i okoliczności, podejmowaną od nowa z perspektywy współczesnych doświadczeń reżysera i widowni. Wajda reżyserował również za granicą – między innymi w Sztokholmie, Weimarze, Berlinie, Tokio, Moskwie, Yale i Budapeszcie. Za największego swojego nauczyciela dramaturgii i ludzkiej natury uważał Dostojewskiego, o którym mówił: „Był wizjonerem i prorokiem złej nowiny. Widział, w jaki sposób naciągają się ścięgna, widział te mroczne strony naszej osobowości i niestety okazało się, że oceniając drugiego człowieka, w dużej mierze miał rację. Raskolnikow, nim zabija Staruchę siekierą, pisze cały artykuł, w którym niejako tłumaczy tę zbrodnię. Wiele lat później, kiedy cały świat zanurzył się we krwi, okazało się, że tamte zbrodnie także były ideowe: w hitlerowskich Niemczech czy Związku Radzieckim. Dostojewski przewidział także i te mordy. Zbrodnie, które najpierw znalazły usprawiedliwienie, a potem zostały zrealizowane”. Andrzej Wajda najbardziej związany był z teatrami w Gdańsku, Warszawie i Krakowie, sprawował również funkcję dyrektora artystycznego Teatru Powszechnego w Warszawie. 

Andrzej Wajda głęboko angażował się w działalność obywatelską, nie tylko kręcąc filmy, ale też inicjując wiele istotnych wydarzeń, tradycji i przedsięwzięć, które na trwałe zmieniły polski krajobraz kulturalny, a swym zasięgiem często wykraczały daleko po

W okresie PRL-u tajna policja sporządziła na temat związanego z „Solidarnością” reżysera ponad tysiąc sto stron rozmaitych materiałów (donosów, stenogramów z prywatnych i publicznych spotkań, raportów, zaleceń itd.).  Z jej rejestrów Wajda został wykreślony dopiero w lipcu 1989 roku, kiedy był już formalnie senatorem RP, wybranym w pierwszych od wojny wolnych wyborach. Trylogia „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza” i „Człowiek z nadziei” stanowiła hołd dla fenomenu Solidarności i jej przywódcy Lecha Wałęsy oraz wsparcie pomagające światu zrozumieć fenomen i racje tego ruchu.

W 1987 roku, po otrzymaniu prestiżowej nagrody Kyoto Prize zwanej „japońskim Noblem”, Andrzej Wajda znany ze swojego zamiłowania do sztuki japońskiej ufundował w Krakowie Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, które stało się domem dla „bezdomnej” kolekcji sztuki japońskiej Feliksa „Mangghi” Jasieńskiego - podróżnika i kolekcjonera, który swoje zbiory oddał Krakowowi w 1920 roku. Kolekcja zachwyciła Wajdę jako młodego studenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. To pierwsze w powojennej Polsce muzeum, którego budowa została w pełni sfinansowana z prywatnych pieniędzy, jest dziś największym skarbem kultury japońskiej w środkowej Europie. Zgromadziło ponad 10 tysięcy eksponatów sztuki i rzemiosła japońskiego. Andrzej Wajda był również pomysłodawcą i inicjatorem powstania w Krakowie pawilonów Stanisława Wyspiańskiego oraz Józefa Czapskiego, w których, z pomocą Krystyny Zachwatowicz-Wajdowej i Muzeum Narodowego w Krakowie – kuratora obu przybytków, zgromadzono zbiory prac i eksponatów związanych z życiem, twórczością i dziedzictwem tych zasłużonych dla polskiej kultury artystów.

Andrzej Wajda był również pomysłodawcą wielu inicjatyw kulturalnych i muzealnych, które niestety nie zostały zrealizowane, między innymi ekspozycji rzeźb Katarzyny Kobro w Łódzkim parku, czy Muzeum Polskiej Sztuki Współczesnej w Radomiu, które reżyser wraz z żoną wsparli darując mu wiele cennych eksponatów i dzieł sztuki ze swojej własnej kolekcji. Organizował ponadto w Polsce i za granicą wiele wystaw oraz inicjatyw mających promować polskich twórców i ich dorobek.

Również pełniąc wiele odpowiedzialnych i prestiżowych funkcji poświęcał Wajda swój czas na działania dla dobra szeroko pojętych społeczności, z którymi czuł się ideowo związany. Jako prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich negocjował z władzami nowe zasady funkcjonowania kinematografii w Polsce – zwłaszcza kwestie samodzielności podczas produkcji filmów i ograniczenia cenzury. Brał udział w przygotowaniach Lecha Wałęsy do przedwyborczych dyskusji z jego oponentami, a podczas kampanii przed pierwszymi wolnymi wyborami 1989 roku wspierał merytorycznie i wizerunkowo start kandydatów opozycji. Podczas tych wyborów sam został senatorem. Aktywnie działał też na rzecz wolnych mediów – w jego domu na warszawskim Żoliborzu podpisana została umowa powołująca do życia spółkę Agora, wydawcę „Gazety Wyborczej” – pierwszego niezależnego dziennika w wolnej Polsce. Wajda był jednym z trzech sygnatariuszy umowy.

Bardzo ważnym polem aktywności Andrzeja Wajdy była działalność pedagogiczna.

W latach 60. XX wieku wykładał na Wydziale Reżyserii PWSFiT w Łodzi. Był inicjatorem powstania istniejącego od 1972 do 1983 roku Zespołu Filmowego „X” i jego kierownikiem artystycznym. W 2002 roku założył w Warszawie Mistrzowską Szkołę Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy, działającą z sukcesami do dziś, która wychowała wielu znaczących dla polskiego kina twórców filmów dokumentalnych i fabularnych. Szkoła Wajdy wyprodukowała kilkaset etiud pokazywanych na największych filmowych festiwalach. Swoją otwartą i interdyscyplinarną, kolegialną - jak niegdyś Zespoły Filmowe - formułą, umożliwia kandydatom legitymującym się ciekawym dorobkiem, niekoniecznie filmowym, realizowanie projektów pod okiem doświadczonych i cenionych pedagogów będących czynnymi twórcami filmowymi. W swojej ostatniej woli Andrzej Wajda życzył sobie, by tantiemy z jego utworów filmowych przekazywane były na stypendia dla uzdolnionej młodzieży.

Andrzej Wajda jest laureatem wielu krajowych i zagranicznych nagród i wyróżnień oraz odznaczeń i honorów za swoją twórczość artystyczną i działalność społeczną.

Jego najistotniejsze nagrody związane z udziałem w prestiżowych festiwalach to między innymi: Srebrna i Złota Palma w Cannes, nagrody FIPRESCI, Złote Lwy Gdańskie, cztery nominacje do Oscara i Oscar za całokształt twórczości, Cezar, Europejska Nagroda Filmowa Felix, Złoty Lew MFF w Wenecji, Platynowe Lwy FPFF w Gdyni, Złoty Niedźwiedź MFF w Berlinie, Nagrody za całokształt twórczości MFF w Sewilli i Plus Camerimage, Nagroda Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Złota Kaczka.

Najwyższe odznaczenia Państwowe, które otrzymał, to między innymi: Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, japoński Order Wschodzącego Słońca, bułgarski Order Cyryla i Metodego, Krzyż Komandorski Orderu Zasługi (RFN), francuskie Komandoria Orderu Legii Honorowej, Komandoria Orderu Sztuki i Literatury oraz Krzyż Oficerski Legii Honorowej, Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi Republiki Węgierskiej, ukraiński Order Księcia Jarosława Mądrego, Złoty Medal Gloria Artis, Order Orła Białego, nagroda Kyoto przyznawana przez Japońską Fundację Inamori za działalność na rzecz rozwoju nauki, techniki i myśli ludzkiej, Wielka Nagroda Fundacji Kultury. Reżyser przyjął również tytuły Doctora Honoris Causa wielu uczelni, między innymi Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, American University w Waszyngtonie, Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Akademii Filmowej w Moskwie, Białoruskiej Akademii Sztuk Pięknych czy Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, był też honorowym członkiem Francuskiej Akademii Sztuk Pięknych.

KORCZAK

„Myślę, że oddałem Korczakowi wszystkie moje zdolności i umiejętności, chociaż równolegle z filmem nastąpiły wybory 1989 roku, a później moja codzienna niemal praca w Senacie. Oficjalna projekcja w Cannes podczas festiwalu 1990 roku i owacja na stojąco w pałacu festiwalowym była niestety ostatnim sukcesem Korczaka. Już następnego dnia recenzja w “Le Monde” zrobiła ze mnie antysemitę i żaden z liczących się dystrybutorów nie zdecydował się zaangażować w rozpowszechnianie tego filmu poza Polską.”- tak opisywał losy filmu Korczak, którego premiera odbyła się prawie równo 30 lat temu, jego reżyser Andrzej Wajda.

Był to dla niego ważny film, a ważniejszy może jeszcze dla aktora Wojciecha Pszoniaka, który początkowo przekonany, że jest to rola „nie do zagrania”, zmienił zdanie na jej temat po lekturze zapisków doktora prowadzonych w getcie i głęboko przeżył współpracę z Wajdą, charyzmatycznie wcielając się w rolę lekarza, pedagoga, działacza społecznego Henryka Goldszmita znanego jako Janusz Korczak — postaci wielowymiarowej, tragicznej i głęboko zasłużonej dla wielu pokoleń polskich dzieci i rodziców.

Autor „Króla Maciusia Pierwszego” i „Kajtusia czarodzieja”, ale też wielu książek pedagogicznych podkreślających prawo dziecka do samostanowienia, godności i podmiotowości, był postacią, którą całe życie kierowała pasja i powołanie. Będąc jednocześnie lekarzem, literatem, społecznikiem i publicystą, Korczak jako 30-letni mężczyzna świadomie dokonał wyboru poświęcenia swojego życia prywatnego na rzecz służby dzieciom, która odtąd pochłaniała go bez reszty. Wtedy również zaniechał pracy w szpitalu i został dyrektorem nowo otwartego żydowskiego Domu Sierot pozostającego pod opieką Towarzystwa “Pomoc dla Sierot” w Warszawie. Odtąd — aż do końca- dzielił życie i mieszkanie ze swoimi wychowankami, poświęcając się pracy pedagogicznej mającej na celu obronę praw dziecka — słabego, wykluczonego, pozbawianego głosu — jako pełnoprawnego człowieka. To w sierocińcu właśnie tworzył nowy, lepszy świat, wdrażając w dziecięcej społeczności idee równości i demokracji, odzwierciedlane w powstających tam sejmie, sądzie, gazetce, notariacie. To Korczak był pierwszym dorosłym, który oddał dzieciom głos na łamach „Małego przeglądu” — eksperymentalnego tygodnika dzieci i młodzieży, dodatku do dziennika „Nasz Przegląd”, który ukazywać się zaczął w 1926 roku jako pismo tworzone przez dzieci i dla dzieci. Ostatni jego numer trafił na stoiska z prasą się w piątek, 1 września 1939 roku.

Wielu nieznającym twórczości Korczaka, nieobca jest historia jego śmierci — każdy z nas słyszał o niej w jakimś momencie swojego życia. Pedagog uwięziony wraz ze swymi wychowankami w warszawskim getcie i do ostatnich chwil zabiegający o pomoc dla nich i starający się chronić ich przed koszmarem niemieckiej okupacji, głodu i śmierci, odrzucał świadomie propozycje ratunku, o który starali się dla niego przyjaciele z gminy żydowskiej — opuszczenie podopiecznych nie wchodziło dla niego w grę. W dniu deportacji, 5 sierpnia 1942 r., w czasie trwania tzw. “wielkiej akcji” — głównego etapu likwidacji warszawskiego getta i eksterminacji jego ludności — Korczak odmówił porzucenia dzieci i swoich najbliższych współpracowników. Nie jest jasne, czy wiedział, że Treblinka, to obóz zagłady, choć bez wątpienia był świadom, że wywózki na wschód również mógłby nie przeżyć. Jego marsz na Umschlagplatz z dziećmi, które do końca uspokajał i którym dodawał otuchy, wskrzeszany w wielu relacjach i wspomnieniach świadków stał się obrazem legendarnym, odzwierciedlającym niepodważalną prawdę o miłości Korczaka do dzieci i tym, że służba im, była jego największym i najgłębszym powołaniem, za które nie zawahał się oddać życia.

Jednak to właśnie symboliczna scena śmierci doktora Korczaka i dzieci, przełamana przez Wajdę w swoim naturalistycznym tragizmie wizją apokatastazy, w której wiezieni na śmierć bydlęcym wagonem uwalniają się nagle z niego do alegorii nieba i wyzwolenia, rozpływając się w jasnej mgle, przyczyniła się do wielu gorzkich oskarżeń, z którymi musieli zmierzyć się autor i film, mimo umieszczenia przed napisami końcowymi informacji o śmierci bohaterów. Scenariusz Korczaka, autorstwa Agnieszki Holland, (której ojciec był jako młody chłopiec współpracownikiem „Małego Przeglądu”), czekający na realizację od 1983 roku, został przez Wajdę skrócony, co pociągnęło za sobą — również zdaniem scenarzystki — redukcję wątków antysemickich ze strony Polaków (w filmie przedstawieni są w większości jako sprzyjający doktorowi), zaś końcowa, oniryczna scena symbolizująca śmierć, ale też wybawienie bohaterów od koszmarnej rzeczywistości Zagłady, spotkała się z oburzeniem purystów obrazowania Holokaustu, między innymi autora Shoah Claude’a Lanzmanna oskarżającego Wajdę o fałszowanie losów pedagoga, banalizację eksterminacji Żydów i tuszowanie polskiego antysemityzmu, co wpłynęło na negatywny odbiór filmu na świecie. Krytyka obrazu otarła się nawet o pytanie czy Wajda jako nie-Żyd miał prawo dotykać tematu Zagłady, byli jednak też tacy, którzy oceniając film jako tekst kultury, wynoszący Korczaka do rangi polsko-żydowskiego, chrześcijańskiego świętego, uznali go za początek polsko-żydowskiej symbiozy, która miała być dowodem na ostateczne pokonanie zmór hitleryzmu.

 

Felieton Anny Rembowskiej